|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Max Forbes
|
Wysłany:
Pią 12:01, 12 Mar 2010 |
|
|
Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 40 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
2 lata temu luty 2008
Max siedział w ekskluzywnym barze w Long Beach. Wrócił właśnie z planu serialu "L.A. Police" serialu, który przyniósł mu tydzień temu Złotego Globa, serialu którego ostatni sezon właśnie kręcono.
-Daj mi to co zawsze Dave- powiedział Max do znajomego barmana
-jasne Max, co tam u ciebie?- spytał barman Dave nalewając Maxowi do szklanki wódki i wrzucając do niej 3 kostki lodu
-serial mi się kończy, zostanę bezrobotny- zaśmiał się Max i wziął szklankę z wódką od barmana -ci pieprzeni scenarzyści, nie mają kiedy strajkować- zaklnął Max i opróżnił za jednym zamachem połowę szklanki
-przynajmniej prasa cię doceniła- zauważył Dave
W tym momencie do baru weszła kobieta, kobieta, która jest jedną z tych kobiet, które kiedy wchodzą do baru zatrzymują czas, zaginają czasoprzestrzeń, dym z papierosów zastyga wtedy w miejscu, barman wyciera po raz setny tę samą szklankę, a wszyscy siedzący przy barze przerywają swoje nocne pijackie rozmowy. Właśnie taką kobietą była Sylvia Grubble.
-słuchaj Dave- odezwał się Max mierząc od stóp do głów czarnowłosą kobietę -kim jest ta mała? pierwszy raz ją tutaj widzę- zapytał barmana Max patrząc jak kobieta siada sama, również przy barze, pare krzesełek od niego.
-pojęcia nie mam, również widzę ją pierwszy raz Max, ale powiem ci jedno zrobiłbym ją tu i teraz- uśmiechnął się Dave
-ma niezłe cycki- zauważył Max wstając i podchodząc do kobiety.
Wielu mężczyzn nie miało by odwagi podejść do takiej kobiety, wielu jeśli już odważyłoby się na taki krok nie miałoby pojęcia co dalej, ale nie ten sławny, arogancki, szowinistyczny, przystojny Max Forbes, zdobywca Złotego Globa.
-czego się napijesz- zapytał Max przysiadając się do dziewczyny
Dziewczyna omiotła go wzrokiem, prawie zmiatając siłą powiewu wywołaną ruchem jej wielkich rzęs.
-ah przepraszam, gdzie moje maniery, nazywam się Max- powiedział i uśmiechnął się szarmancko do dziewczyny, to zawsze działało
-dzięki, ale właśnie wychodzę- ucięła rozmowę dziewczyna i odeszła od baru.
Maxa ścięło z nóg, nie pamiętał kiedy ostatnio jakaś dziewczyna go OLAŁA ! Patrzył jak dziewczyna wstaje i wychodzi z baru, chciał ją złapać za rękę, powiedzieć coś, cokolwiek, ale siedział tylko jak zamurowany.
-ooo stary nie wierzę w to co widzę- zaśmiał się Dave podchodząc do Maxa
-nalej mi- rzucił Max bez patrzenia na przyjaznego barmana. Wciąż patrzył na drzwi, przez które właśnie weszła i wyszła kobieta, którą otaczała ta niezwykła aura tajemniczości, którą mógł uznać za omam, przewidzenie, nie ma przecież takich kobiet, jednak wszyscy inni łącznie z Dave'm widzieli ją.
Tak właśnie Max Forbes poznał Sylvie Grubble, kobietę swojego życia.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
|
 |
Carmen Hierro
|
Wysłany:
Sob 12:23, 13 Mar 2010 |
|
|
Dołączył: 07 Mar 2010
Posty: 303 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Krotko, ale na temat
podobał mi się ten urywek:
"W tym momencie do baru weszła kobieta, kobieta, która jest jedną z tych kobiet, które kiedy wchodzą do baru zatrzymują czas, zaginają czasoprzestrzeń, dym z papierosów zastyga wtedy w miejscu, barman wyciera po raz setny tę samą szklankę, a wszyscy siedzący przy barze przerywają swoje nocne pijackie rozmowy."
świetnie napisane
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
Max Forbes
|
Wysłany:
Sob 17:21, 13 Mar 2010 |
|
|
Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 40 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
luty 2009
Max stał w terminalu lotniska w ciemnych okularach i wysoko postawionym kołnierzem koszuli. Nie lubił być rozpoznawany, a zwłaszcza teraz nie miał ochoty, by jakiś "fan" podszedł do niego poprosił o autograf dla chorej na raka siostry, bądź jakaś zaszczana małolata mizdrzyła się do niego i błagała o słodką fotke, by koleżanki mogły wpieprzyć ją z zazdrości. Wyciągnął więc swoją nierozłączną piersiówkę i wypił zdrowego łyka, oblizał wargi i schował piersiówkę do koszuli.
-kochanie, musisz przestać, mógłbyś chociaż powstrzymać się od picia w miejscu publicznym- powiedziała Sylvia patrząc na niego z zatroskaniem
-wiesz, że się staram.. po prostu troche się denerwuje, to wszystko- odpowiedział Max i objął ją ramieniem
-dawno się nie widzieliśmy- dodał po chwili i zamyślił się
-oh kochanie wszystko będzie w porządku, muszę iść do toalety, tylko nigdzie nie odchodź- pocałowała go w policzek i odeszła.
Max patrzył jak jego kobieta znika w tłumie ludzi, ponownie wyciągnął piersiówkę i opróżnił ją do dna. Minęło nieco ponad pół roku odkąd w końcu ją zdobył, a łatwo nie było, pamiętał jak dziś ich pierwsze spotkanie w barze, czuł wtedy, że ta kobieta jest inna niż wszystkie, które miał do tej pory: aktorki, zazwyczaj głupie zadufane w sobie pizdy, chcące tylko pieprzenia, koksu i wódki, nastoletnie fanki a jakże Max, wydymałeś ich z kilkanaście zapatrzone w niego jak w jakiś pieprzony posąg bóstwa. Sylvia była inna, i po raz pierwszy w życiu, Max zapalony poligamista, Max poczuł, ze czas się ustatkować.
Przerwał swoje przemyślenia kiedy zauważył, że samolot, na który czekał właśnie podchodził do lądowania w końcu
Minęło kilka minut i zaczął szukać go wśród ludzi wychodzących z samolotu i szukających swoich krewnych, znajomych, którzy na nich oczekiwali. W koncu go spostrzegł, ruszył w jego stronę.
On również go spostrzegł, uśmiechnął się szeroko i ruszył syzbkim krokiem w stronę Maxa zarzucając torbę na ramię
-Max- tylko tyle był w stanie wydusić, rzucił mu się w ramiona
-ah ty skurwielu, mój młodszy braciszek w końcu wrócił- krzyknął Max i odwzajemnił braterski uścisk. Mężczyźni poklepali się po plecach i spojrzeli sobie w oczy
-kope lat, stary, ile to już minęło- spytał Max
-dwa lata człowieku, ale wróciłem już na dobre, mam dość Iraku, spędziłem tam zbyt wiele czasu-
-ehkm Max, nie przedstawisz mnie swojemu bratu?- spytała Sylvia wchodząc pomiędzy braci, i całując Maxa w policzek
-widzę, ze twój młodszy brat jest równie przystojny jak ty- zażartowała uśmiechając się do przybysza
-Sylvia, to jest Nicolas, Nicolas, to jest Sylvia, moja- spojrzał na swoją kobietę -moja kobieta- skwitował
Sylvia i Nicolas podali sobie ręce.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
Patsy Moderator
|
Wysłany:
Pią 22:20, 19 Mar 2010 |
|
|
Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 901 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Styl- Jedno zastrzeżenie: zaczynaj dialogi od dużej litery. Ale ten fragment rekomenpsuje straty: W tym momencie do baru weszła kobieta, kobieta, która jest jedną z tych kobiet, które kiedy wchodzą do baru zatrzymują czas, zaginają czasoprzestrzeń, dym z papierosów zastyga wtedy w miejscu, barman wyciera po raz setny tę samą szklankę, a wszyscy siedzący przy barze przerywają swoje nocne pijackie rozmowy. Właśnie taką kobietą była Sylvia Grubble. 5/6
Język - Nic szczególnego. 4/6
Klimat: pierwsze naprawdę klimatyczne, drugie już mniej. Mimo to bardzo dobrze. 5/6
Długość- Krótciutkie.Starczy jednak do zainteresowania czytelnika 4/6
Średnia: 4.5
Przyznaję:
650XP
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
 |